Prawdziwy rynek pracy w Internecie

Strony: 1 2 3 4 5 6 Następna »

hey-ho.pl - Praca, Pracownik, Pracodawca

Przeglądając, co rano, ogłoszenia o pracę, umieszczane na tradycyjnych portalach internetowych, zauważyłem rzecz znamienną: są one statyczne i giną w morzu innych, podobnych ogłoszeń.

Typowy ogłoszeniodawca nie tyle szuka pracy, co uspokaja swoje sumienie, odbębniając publikację zawodowego anonsu i czekając potem – trochę jak na zmiłowanie – że ktoś „łaskawie” to ogłoszenie wykopie z podziemi i się nim zainteresuje. Szanse na to zazwyczaj sprowadzają się do pierwszych 2 godzin, gdy ogłoszenie to, jako świeże, znajduje się wysoko na stronie głównej portalu.

Zastanówmy się, bowiem, jaki sens dla pracodawcy czy zleceniodawcy (roboczo proponuję te terminy traktować równoważnie) ma buszowanie po bezkresach sieci i łowienie złotej rybki w mętnej wodzie, gdy przecież sam może swoją sieć (sak) założyć. I tak się zazwyczaj dzieje. Zamiast czytać niezliczone ilości ogłoszeń w różnych miejscach, publikuje własne ogłoszenie z cyklu „szukam pracownika” i czeka, aż sami chętni się zgłoszą. I trzeba przyznać, że jest to działanie naturalne, gdyż w świecie niedoboru pieniędzy wciąż jest o niebo większy niedobór pracy niż pracowników.


Schody dla pracodawcy zaczynają się jednak później, po publikacji ogłoszenia, gdy już ta setka (albo pięć setek) ofert do niego spłynie.

Bo jak z mrowia chętnych wyłuskać tego właściwego? Jak odnaleźć tego najbardziej fachowego, zaangażowanego, kompetentnego i doświadczonego pracownika, który przyjmie zaproponowaną formę umowy (i wynagrodzenie) a potem jeszcze sobie z robotą poradzi?

Jak trafić w dziesiątkę bez pudła, zwłaszcza, że to „pudło” jest wyjątkowo kosztowne?

Na podstawie CV i chwalenia się samego zainteresowanego w liściku reklamowo-motywacyjnym? – Wolne żarty!

Strony: 1 2 3 4 5 6 Następna »